Każde miasto zimą jest zupełnie inne niż latem. To jest logiczne. Ale w przypadku takich miejscowości jak Ustka różnica ta jest naprawdę diametralna.

 

Znikają wszelkie tablice reklamujące noclegi nad morzem, zamykają się kramy i kramiki. Co łatwiejsze w rozbiórce są po prostu rozbierane. Generalnie mówiąc w mieście nastaje cisza i pustka. Gdzie niegdzie pojawi się jakiś człowiek idący chodnikiem, czasem przejedzie jakiś samochód i to wszystko. Nic poza tym się nie dzieje. Trochę przykro to oglądać, mając w pamięci ten gwar i chaos, który latem jest właściwie codziennie. Brakuje tłumu turystów, otwartych ogródków wiedeńskich, kramów z pamiątkami. Miasto śpi. Ale na szczęście jest to tylko sen zimowy. Bo już w kwietniu pojawiają się pierwsi turyści, na których czekają właściciele pensjonatów, hoteli, barów.

Wszyscy. Bo w takim miejscu jak Ustka większość z mieszkańców żyje z turystów i cieszą się każdym z nich, modląc się o długi sezon pełen słonecznej pogody.